STRONA GŁÓWNA Kontakt ze szkołą News przegląd Filmoteka Szkolna
Październik 22 2019 06:54:05   
MINISTER EDUKACJI
MINISTER EDUKACJI
W ŻEROMSKIM
PROJEKTY







Nawigacja
REFORMA EDUKACJI

MENU

GALERIE

SZKOŁA

UCZNIOWIE

NAUCZYCIELE

ABSOLWENCI

BIBLIOTEKA

PEDAGOG SZKOLNY

GAZETA STEFAN

DOKUMENTY SZKOLNE

PODRĘCZNIKI

MATURA 2018

WOLONTARIAT

PCK

RADA RODZICÓW

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Ukraina 2006
PRZYGOTOWANIA

Do wyprawy w Karpaty ukrainskie przygotowalismy sie juz od wrzesnia. Gromadzilismy sprzet i ekwipunek, sprawdzalismy go i spotykalismy sie, by omowic szczegoly. Organizatorem wyprawy byl nasz profesor geografii Marceli Slusarczyk - pasjonat wypraw gorskich i nie tylko. W wyprawie wzielo udzial czternaście osob w tym osmiu uczniow z naszej szkoly, wsrod nich znalezli si?: Anna Gwozdz, Katarzyna Korwin-Piotrowska, Katarzyna Jurenczyk, Karol Zerson, Jakub Grabowski, Michal Zglejc, Krzysztof Pasek, Bartosz Cyganek. W ramach przygotowan odbylismy piesza wedrowke po Jurze, w trakcie ktorej sprawdzilismy stan naszej kondycji oraz posiadany sprzet.

PRZED DOTARCIEM W GORY

Przygoda nasza rozpoczela sie 8 pazdziernika o godz. 430 na dworcu PKP w Katowicach. Obarczeni wypakowanymi, ciezkimi plecakami, namiotami, pojemnikami z gazem i prowiantem (na piec dni) wsiedlismy do pociagu jadacego do Przemysla. Na przejsciu granicznym bylismy przed poludniem okolo godz.11. I tu niespodzianka – przejscie graniczne zamkniete dla ruchu pieszego. Jakos musielismy z tego wybrnac. Postanowilismy podzielic sie na mniejsze grupy i autostopem pokonac granice. Akcja ta trwala okolo dwoch godzin i zakonczyla sie powodzeniem. Po ukrainskiej stronie czekal juz na nas umowiony wczesniej bus, ktorym dojechalismy do Drohobycza. Tutaj uzupesnilismy zapasy chleba i wody oraz poszlismy obejrzec dom, w ktorym mieszkac i miejsce, w ktorym zginal Bruno Schulz - znakomity pisarz i rysownik. Z Drohobycza dalej tym samym busem dojechalismy do slynnego uzdrowiska w Truskawcu, gdzie moglismy skosztowac wody leczniczej „Naftusi”. Jadac dalej, odwiedzilismy ruiny zamku Tustan Kazimierza Wielkiego w Uryczu. Na miejsce, z ktorego mielismy rozpoczac wyprawe gorska, dotarlismy okolo godz. 22. Zmeczeni mijajacym dniem musielismy jeszcze rozbic namioty, przygotowac kolacje i dopiero wtedy moglismy isc spac.

WEDROWKA PO GORACH

W pierwszym dniu w gorach naszym celem bylo dojscie na Polonina Rowna. Poczatkowo droga wiodla przez las stromym podejsciem, a nastepnie polonine porozniete wysokimi trawami i krzewami. W godzinach popoludniowych dotarlismy na szczyt. Tutaj moglismy obejrzec budowle opuszczonej radzieckiej bazy wojskowej. Kilkaset metrow dalej rozbilismy oboz, skad mielismy okazje zobaczyc w blasku zachodzacego slonca szczyty polskich Karpat- Tarnice, Rawki, i Poloniny: Wetliask? i Caryske.
Drugiego dnia wadrowalismy na Ostra Hore. Droga wiodla czesciowo lokalnymi traktami i czesciowo nieprzetartymi szlakami przez las i zarosla, urozmaicone ostrymi podejsciami. Po wejsciu na szczyt zeszlismy nizej do lasu, gdzie rozbilismy oboz na noc. W nocy pelnilismy dwugodzinne warty, podczas ktorych slyszelismy hukanie sow i inne odglosy zwierzat. Po takiej nocy zmeczenie dawalo sie we znaki i rankiem mielismy drobne opznnienia.
W trzecim dniu przygody zeszliemy do wioski, w ktorej moglismy uzupelnic naruszone zapasy. Po tej milej przerwie wyruszylismy w pasmo Pikuja. Podobnie jak w dniach poprzednich przedzieralismy sis przez gsste zarosla i pokonywalismy strome podejscia. Oboz rozbilismy na jednym ze szczytow masywu Pikuja. Mielismy okazje obejrzec piekny zachod slonca, a pozniej piekne rozgwiezdzone niebo.
Wczesnym rankiem czwartego dnia wedrowki ogladalismy wschod slonca. Widok byl niecodzienny; snujace sie w dolinach mgly dodawaly mu uroku i tajemniczosci. Nastepnie wyruszylismy na podboj szczytu Pikuja. Dotarlismy tam okolo poludnia. Po symbolicznym pozegnaniu sie z gorami rozpoczal sie kolejny etap wyprawy - podroz do Lwowa. Zeszlismy do wioski, z ktorej mielismy nadzieje, ze dotrzemy autobusem do Lwowa. Niestety, utknelismy w tej wiosce i musielismy spedzic tam noc.
Bardzo wczesnym rankiem nastepnego dnia wyszlismy na droge, by autobusem dojechal do celu. Nie bylo to nam dane i podzieleni na dwie grupy autostopem probowalismy dostac sie do Skole. Jednej grupie sie to udalo, a druga autobusem dotarla do umowionego miejsca. Stamtad, juz bez przeszkod, tym samym autobusem dojechalismy do Lwowa. We Lwowie szybko zakwaterowalismy sie w wynajetych pokojach i wyruszylismy obejrzec miasto. Po krotkim spacerze poszlismy do Opery Lwowskiej na balet „Romeo i Julia”. Po spektaklu jeszcze krotki spacer i powrot do kwatery.

POWROT DO DOMU

Rankiem nastepnego, czyli siodmego, dnia calej wyprawy ponownie wybralismy sie zwiedzac miasto. Obejrzelismy kilka kosciolow oraz stara zabytkowa apteke. Niestety, kolo poludnia musielismy wyruszyc w droge powrotna do domu. Do Szegini dojechalismy wynajetym busem, a granice, podobnie jak na poczatku musielismy pokonac w malych grupkach z opiekunem „stopem”. Umowilismy sie na dworcu w Przemyslu. Stad juz bez niespodzianek dotarlismy do domow.
Pomimo, ze wyprawa byla meczaca i kosztowala nas sporo wysilku, to jednoczesnie byla bardzo pouczajaca i przyniosla nam wiele radosci.

Artykul Bartosz Cyganek IIf



zeby lepiej sie wczuc zapraszamy do GALERII