KRAKOWSKI TEATR BAGATELA, MAYDAY i III E
Dodane przez dama dnia Grudzień 26 2010 20:34:05

Klasa III E odwiedziła (21.12.2010) krakowską Bagatelę. Efektem tej wizyty są przemyślenia (czytaj - recenzja) Karoliny dot. sztuki Mayday.

Mąż żony? Żona kochanka? Kochanek żony? Dziadek ojca? Syn matki? Żona męża żony? Kochanek męża? Syn żony? Mąż syna? Moda na sukces? O dziwo! Nie. Jedynie co ciśnie się na usta to POMOCY albo nawet i MAYDAY, MAYDAY, MAYDAY. O co tu w ogóle chodzi?! Bo przecież na pewno nie o życie przeciętnej polskiej rodziny.
Faktycznie nie polskiej, ale wydawać by się mogło, że normalnej, średniej klasy rodziny państwa Smith. Nazwisko zdradza wyraźnie silne powiązanie z Anglią.

Czytaj więcej...
Zapraszamy do galerii

Rozszerzona zawartość newsa

Klasa III E odwiedziła krakowską Bagatelę. Efektem tej wizyty są przemyślenia (czytaj - recenzja) Karoliny dot. sztuki Mayday.

Mąż żony? Żona kochanka? Kochanek żony? Dziadek ojca? Syn matki? Żona meża żony? Kochanek męża? Syn żony? Mąż syna? Moda na sukces? O dziwo! Nie. Jedynie co ciśnie się na usta to POMOCY albo nawet i MAYDAY, MAYDAY, MAYDAY. O co tu w ogóle chodzi?! Bo przecież na pewno nie o życie przeciętnej polskiej rodziny.
Faktycznie nie polskiej, ale wydawać by się mogło, że normalnej, średniej klasy rodziny państwa Smith. Nazwisko zdradza wyraźnie silne powiązanie z Anglią.

Grono ośmiu wybitnych aktorów zagrało w krakowskim teatrze Bagatela ten wybitny spektakl Raya Cooneya "Mayday" już po raz około …tysiąc któryś. Oczywiście nie jest to wciąż i nadal ta sama obsada, bo szuka w reżyserii Wojciecha Pokory grana jest w Bagateli od 1994 roku, ale jestem niemalże pewna, że trudno znaleźć lepszych artystów.

Może wróćmy jednak do samej fabuły. Jako, że sztuka ta to niesztampowa komedia, na której zdecydowana większość wykrzywia kąciki ust ku górze co najmniej kilka razy, musi mieć tematykę uniwersalną. Taką, która wywoła salwy śmiechu wśród i tych młodych i nieco starszych, i tych z sfer najwyższych i tych o szczebel niższych.

Taksówkarz. Pan Smith. Mężczyzna w latach rozkwitu z prawdopodobnym kryzysem wieku średniego. Postać nietuzinkowo dokładna i punktualna – nie bez powodu – tak trzeba, gdy prowadzi się podwójne życie. Jednak zdarza się coś, co zaburza harmonogram idealny. W tym przypadku szeroko rozumiany …wypadek, który niesie za sobą spóźnienie na noc czy śniadanie, meldunek żon o zaginięciu, wizyty genialnych inspektorów, przyklejenie etykietki pana homo panu hetero i serię zdarzeń, które na scenie przeplatają się w drugim akcie z taką precyzją i płynnością, że salwy śmiechu wybuchają jedna po drugiej. I widz nie wie już sam, z czego tak naprawdę się w danym momencie śmieje – czy z sytuacji, czy z błyskotliwego dialogu, czy po prostu z tego, że nie wie już totalnie, co się na scenie dzieje. Sztuka obfituje w podteksty, niecenzuralne gesty czy raz po raz nie w najelegantsze określenia. Wszystko to czyni ją wyjątkową i bliską życiu każdego widza, który już po wyjściu ze spektaklu szuka w swoim terminarzu wolnej chwili na Mayday 2.

Obiło mi się o uszy, że recenzja nie może zdradzać całej treści sztuki, książki, czy czegokolwiek innego. Dlatego ani słowa więcej, a jedynie: rezerwujcie bilety!

Karolina Szołtek

Zapraszamy do galerii