STRONA GŁÓWNA Kontakt ze szkołą News przegląd Filmoteka Szkolna
Październik 24 2019 00:09:37   
MINISTER EDUKACJI
MINISTER EDUKACJI
W ŻEROMSKIM
PROJEKTY







Nawigacja
REFORMA EDUKACJI

MENU

GALERIE

SZKOŁA

UCZNIOWIE

NAUCZYCIELE

ABSOLWENCI

BIBLIOTEKA

PEDAGOG SZKOLNY

GAZETA STEFAN

DOKUMENTY SZKOLNE

PODRĘCZNIKI

MATURA 2018

WOLONTARIAT

PCK

RADA RODZICÓW

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
WIZYTA W BAGATELI
INNE

Przed kilkoma dniami okazję obejrzeć w krakowskim teatrze "Bagatela" (5.11.2013) jeden z najpiękniejszych spektakli, na jakim kiedykolwiek byłam.

"Kochankowie nie z tej ziemi" to wspaniała opowieść o sile miłości i o tym, jak kruche jest ludzkie życie. Historia ta uczy nas, że nie warto zawracać sobie głowy problemami, czy przeciwnościami losu, a żyć pełnią życia. Każda nadchodząca chwila może być naszą ostatnią.

Muszę przyznać, że na żadnym przedstawieniu teatralnym nie spotkałam tylu wspaniałych aktorów. Osoby, które występowały w recenzowanym spektaklu, są zdecydowanie aktorami z powołania i mają do tego talent.

Pierwszą osobą, którą pragnę wymienić i docenić jest Magdalena Walach. Jej gestykulacja i mimika sprawiały, że cały czas się uśmiechałam.

Drugim aktorem, który zaimponował mi swoją grą aktorską był Dariusz Starczewski. Jego głos i to, jak wypowiadał te kwestie... Po prostu mistrzostwo.

Wydawało mi się jednak, że najwięcej emocji pokazał nam Adam Szarek w roli Simona. Idealnie wcielił się on w swoją rolę. W momencie, gdy wychodził na scenę wiedziałam, że zaraz wydarzy się coś ciekawego.

Doceniam jednak każdego z występujących aktorów. Uważam, że aktorstwo to naprawdę ciężka praca. Ci ludzie jednak wspaniale odnaleźli się na scenie.

Cała fabuła opierała się na życiu Susie i Jacka, którzy postanowili, że w ich domu może zamieszkać inne małżeństwo. Brzmi tajemniczo? Pewnie tak. Nie chcę jednak zniszczyć całej niespodzianki w odgrywaniu tego, kim tak naprawdę byli państwo Cameron. Mam bowiem nadzieję, że kiedyś będziecie mieli okazję (a może już mieliście?) obejrzeć ten spektakl.

Wypowiadane kwestie były bardzo proste, codzienne. Łatwo było wszystko zrozumieć. Jak na komedię przystało, niektóre gry słowne sprawiały, że cała sala wybuchała śmiechem.

Serdecznie polecam każdemu. Naprawdę będziecie się świetnie bawić podczas oglądania "Kochanków nie z tej ziemi".

Dominika

---------------------------------------------


Sztukę "Kochankowie nie z tej ziemi" pozornie można nazwać komedią. Jeśli jednak ktoś jest dobrym obserwatorem i świadomie odbiera przekaz, który niesie ta opowieść, to z pewnością zauważy, że jest to coś więcej niż tylko historyjka, z której możemy się pośmiać. Myślę, że zamysłem autorki było przedstawienie w pogodnej oprawie życiowej mądrości, jaką wyraża dość znana fraza "Carpe diem" czyli chwytaj dzień. Życie jest ulotne, więc nie powinniśmy go marnować na prozaiczne rzeczy.

"Kochankowie nie z tej ziemi" to historia dwóch par, które mieszkają w jednym domu. Nie są to współlokatorzy, a nawet jedna pra nie wie o obecności drugiej. Pierwotni właściciele domu Jack i Susie Cameron umarli, lecz nie przebywają w miejscu wiecznej szczęśliwości, a dalej piastują swój dom. Są więc duchami. Drugą parą jest małżeństwo Simona i Mary Willisów. Może to się wydawać dość przerażające, jak w tanim horrorze z motywem domu strachów w tle, jednak postacie Susie i Jacka w żadnym stopniu nie są "typowymi" duchami. Oni są przyjaźni i raczej zabawni. Nieżywi właściciele domu mają już na swoim koncie kilka par, które szczęśliwe z nowego mieszkania niedługo miały okazję go wynajmować, ponieważ zostali przegonieni przez Cameronów. W tym przypadku także nie są zadowoleni z nowych lokatorów, jednak wszystko się zmienia, kiedy okazuje się, że Mary spodziewa się dziecka, a Simon jest wielbicielem książek Jacka. Cameronowie postanawiają dać szansę ludziom. Z biegiem czasu okazuje się nawet, że przywiązali się do nich, zaczynają żyć ich życiem, szczególnie Susie.

Aktorzy naprawdę mnie zachwycili. Umieli doskonale oddać lekki charakter komedii poprzez humorystyczne dialogi, a także gesty i mimikę. Świetnie dopasowali się również do scen, które wymagały większego zaangażowania emocjonalnego i przekazania pewnych prawd. Wszytko było niesamowicie czytelne i zrozumiałe. Głównie sprostała moim oczekiwaniom gra pani Magdaleny Walach oraz Karoliny Chapko, które są dość znane w świecie aktorskim. Najbardziej przypadła mi do gustu rola Marty Bradshaw, którą grała pani Ewa Mitoń. Świetnie oddała charakter swojej postaci, a przy scenach z jej udziałem nie można było powstrzymać uśmiechu. Wszystkie postacie ze sztuki miały swoją bardzo barwną osobowość, każda miała inne zalety i widoczne wady. Najbardziej widoczna zmiana zaszła w Jacku Cameronie, który wreszcie otworzył swoje serce na uczucia innych i zrozumiał, że jego życie na ziemi już się skończyło. Od początku był dość zagadkową postacią, ale także pozytywną. Historia, która jednocześnie wzrusza i bawi, jest tak codzienna, a jednak może zaskoczyć. Doskonałe połączenie.

Sztukę miała okazję kiedyś już oglądać, z inną obsadą aktorską i w innym teatrze, ale także wspominam ją bardzo przyjemnie. Miałam więc możliwość oceny, która wersja „Kochanków nie z tej ziemi”, czy „Przyjaznych dusz” była lepsza i przyznam się bez bicia, że nie wiem. Obie wersje są tak świetne, że nie da się jednak skrytykować, a drugiej wychwalić. Każda ma w sobie coś, co sprawia, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu moglibyśmy o tym powiedzieć: „ Panowie, zdejmujemy kapelusze.”

W opisie sztuki na stronie internetowej teatru Bagatela możemy przeczytać: "Niby opowieść zwyczajna, a jednak zupełnie niezwyczajna; niby o miłości codziennej, a jednak niż Śmierć i Opatrzność silniejszej." Zgadzam się z tą opinią. Historią tak niezwykła, która tak naprawdę mogłaby dotyczyć każdego z nas. Możemy na czas nie poznać tego, co naprawdę liczy się w życiu, co jest tak naprawdę nieśmiertelną i nadrzędną wartością. Miłość jest wszystkim, czego możemy być pewni w naszym szybkim i gorączkowym życiu, dlatego powinniśmy dla niej zrobić specjalne miejsce w swoim sercu.

Daria

----------------------------------------------


od aDM

Dziewczyny, mam nadzieję, że na naszej stronie przeczytamy jeszcze niejedną Waszą recenzję. Gratuluję lekkości "pióra"!



Zapraszamy do galerii