STRONA GŁÓWNA Kontakt ze szkołą News przegląd Filmoteka Szkolna
Listopad 13 2019 22:27:07   
MINISTER EDUKACJI
MINISTER EDUKACJI
W ŻEROMSKIM
PROJEKTY







Nawigacja
REFORMA EDUKACJI

MENU

GALERIE

SZKOŁA

UCZNIOWIE

NAUCZYCIELE

ABSOLWENCI

BIBLIOTEKA

PEDAGOG SZKOLNY

GAZETA STEFAN

DOKUMENTY SZKOLNE

PODRĘCZNIKI

MATURA 2018

WOLONTARIAT

PCK

RADA RODZICÓW

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
OGÓLNOPOLSKI FESTIWAL JĘZYKÓW OBCYCH
NAUKA

Jak w ciekawy sposób można spędzić piątek? Niektórzy udają się na imprezę, inni spotykają ze znajomymi, jeszcze inni uczą się do matury (pozdrawiamy zdesperowanych trzecioklasistów :D), my zaś odwiedziliśmy Katowice. Dlaczego? Bowiem 18 października 2013 roku odbyła się tam IX edycja Ogólnopolskiego Festiwalu Języków Obcych, który gościł w murach Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach.

Uczestnicy (było ich ponad 1300!) mieli szansę sprawdzenia swoich umiejętności w dyktandzie z języka: rosyjskiego, angielskiego, niemieckiego, francuskiego, hiszpańskiego i włoskiego. Honorowym patronatem objęła przedsięwzięcie Małżonka Prezydenta RP Pani Anna Komorowska.

A jak wyglądał nasz dzień? Wraz z pianiem koguta, tj. zdecydowanie za wcześnie, tj. ciemną nocą, gdy wszystkie koguty jeszcze śpią, tj. przed godziną siódmą rano, zebraliśmy się przed Dworcem PKP w Zawierciu, jakże liczną grupą około 20 osób z różnych klas naszego liceum, pod dowództwem pani prof. Ewy Łojewskiej oraz równie dzielnej pani prof. Katarzyny Kaptur. Pogoda nie sprzyjała, jednak niestrudzeni wsiedliśmy do niemal punktualnego pociągu i pomknęliśmy w stronę miasta wojewódzkiego.

Po dotarciu do wrót Uniwersytetu Ekonomicznego, wychyleniu porannego kubka kawy, uzbrojeni w długopisy, w bojowych nastrojach udaliśmy się do auli. Nieco po godzinie 9:30 usłyszeliśmy po raz pierwszy tekst dyktanda z języka angielskiego - różnych tematów mogliśmy się spodziewać, ale do dzisiaj zdania są podzielone - o czym właściwie traktował ten tekst? Tego nie wie nikt, oprócz tego, kto wie. A nawet on nie jest do końca pewien. Oddaliśmy więc krótką salwę śmiechu, zebraliśmy myśli i przystąpiliśmy do pracy, podczas której daliśmy z siebie wszystko.

Po zakończonych zawodach, udaliśmy się z werwą do Galerii Katowickiej, przypominającej chwilami Labirynt Minotaura, tylko bez Minotaura, gdzie posiliwszy się ruszyliśmy w dalszą drogę.

Za kolejny cel naszej katowickiej eskapady obraliśmy Centrum Informacji Naukowej i Bibliotekę Akademicką, znakomicie zresztą wyposażone - ponad 800 000 zgromadzonych woluminów w różnych językach, nowoczesne sale komputerowe oraz urządzenia do samodzielnego wypożyczania (vel. samowypożyczacz) i oddawania książek (bez wchodzenia do obiektu!) na miarę XXI wieku.

Po tym krótkim, acz jakże pokrzepiająco radosnym epizodzie wróciliśmy na teren Uniwersytetu Ekonomicznego, by około godziny 14:15 wziąć udział w warsztatach, jak się później okazało, anglo-fizyko-bio-chemicznych, zakończonych projektem wykonywanym w grupach.

Już w nieco przerzedzonym składzie, około godziny 16:00, wkroczyliśmy sprężystym krokiem w objęcia przestronnej auli, gdzie miały zostać ogłoszone wyniki. Festiwal uświetnił swoim występem zespół Piersi, który zagrał m.in. swój najbarrrrdziej popularny ostatnio utwór "Bałkanica". Działo się! Zabawa też była, jak najbardziej, zespół porwał zgromadzone tłumy.

Następnie miała miejsce animacja laserowa, wzbogacona efektami dźwiękowymi. Ogłaszanie wyników rozpoczęto od ociupinkę mniej popularnych dziedzin, takich jak język rosyjski (pozdrawiamy serdecznie wszystkich sympatyków naszych wschodnich kamratów!), a następnie (po dłuższej chwilce) doszło do wygłoszenia interesujących nas faktów, tj. wyników dyktanda z języka angielskiego! :D Niespodzianek nie było... ale bynajmniej nie opuściliśmy sali zrozpaczeni - było to dla nas zacne doświadczenie, które zapamiętamy na długo.

Po opuszczeniu budynku naszego ulubionego już uniwersytetu, w kontrolowanym pędzie, ruszyliśmy w kierunku najbliższej przystani tramwajowej. Niestety, jak to w życiu bywa, tramwaje-widmo się zdarzają, dzięki czemu czasem można spóźnić się na pociąg... :D Nie przeszkodziło nam to jednak w integrowaniu się z innymi trzęsącymi-się-z-zimna rekinami języków obcych z "Żeroma". Po przygodach minionego dnia, wyczerpani, ale szczęśliwi, doczołgaliśmy się do bardzo dobrze prezentującego się Dworca PKP, zajęliśmy nasze miejsca stojące w żelaznym wielokołowcu i wróciliśmy do domu. Oby więcej takich wydarzeń w życiu uczniów naszej szkoły!

Długowłosi i brodaci „biol-chemiczni” desperaci vel. KaWa i MarMar

Zapraszamy do galerii