STRONA GŁÓWNA Kontakt ze szkołą News przegląd Filmoteka Szkolna
Listopad 29 2021 22:38:26   
MINISTER EDUKACJI
MINISTER EDUKACJI
W ŻEROMSKIM
PROJEKTY







Nawigacja
REFORMA EDUKACJI

MENU

GALERIE

SZKOŁA

UCZNIOWIE

NAUCZYCIELE

ABSOLWENCI

BIBLIOTEKA

PEDAGOG SZKOLNY

GAZETA STEFAN

DOKUMENTY SZKOLNE

PODRĘCZNIKI

MATURA 2018

WOLONTARIAT

PCK

RADA RODZICÓW

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
RAJD 1D
WYJAZDY

Wtorek, 17 kwietnia. Zdegustowani wczorajszą, jakże mokrą pogodą zbieramy się by pojechać w nieznane dla większości zakątki naszej pięknej Jury. Na nasze szczęście towarzyszyło nam słońce – coś, co jeszcze wczoraj wydawało się niemożliwe.

Zebraliśmy się klasą na parkingu pod Hotelem Skalnym w Rzędkowicach. To tutaj właśnie miało zdarzyć się coś, na co do końca nie byliśmy przygotowani. Znaliśmy tylko pobieżnie schemat wycieczki - skały, liny, wysokość, ratownictwo...

Byliśmy pod bacznym okiem naszego wychowawcy prof. Andrzeja Syca oraz Pani prof. Katarzyny Zemły, którzy sumiennie, na prośbę instruktorów, nie zdradzili nam scenariusza. O 8.30 obraz wycieczki stawał się bardziej klarowny. Zostaliśmy odebrani z parkingu przez instruktorów. Podzielili nas na trzy grupy, które miały ze sobą rywalizować, a zarazem współpracować. Wszystko stało się jasne. Zostaliśmy przydzieleni do specjalnych oddziałów ratowniczych. Czekało nas tylko małe szkolenie, sprawdzian charakterów. Oceniana była nasza współpraca, a wszystko to dla dobra całości i prawidłowego wykonania końcowego zadania. Na twarzach wymalowaliśmy sobie dla odróżnienia symbole ratownicze w trzech różnych kolorach. Szybka prelekcja z poruszania się za pomocą kompasu po wyznaczonych azymutach i ruszyliśmy. Mieliśmy wspólny cel, wspólne zadania. Tylko co z nas za ratownicy? Nie mamy sprzętu, nasza wiedza na temat pierwszej pomocy jeszcze nie poukładana... Czy sobie poradzimy?

Nasze Oddziały poruszały się po stanowiskach systemem rotacyjnym, na których dostaliśmy szanse uzbrojenia się do dalszych zadań. Na moście linowym rozpiętym poziomo między dwiema skałami na wysokości około 20 metrów mogliśmy zdobyć środki opatrunkowe. Wystarczyło tylko dojść do wyznaczonego miejsca. Ale czym jest ta wysokość? To jak spojrzeć w dół z siódmego piętra tyle, że stojąc na linie o średnicy 11 mm. Każda osoba, której się to udało mogła zabrać jeden jałowy gazik. Adrenalina buzowała w naszych żyłach. Mogliśmy przełamać swoje słabości, wyzbyć się lęków... Samymi opatrunkami świata nie uratujemy. By zdobyć bandaże musieliśmy zjechać z piętnastometrowej ściany sami opuszczając się na linie i kontrolując prędkość przejazdu. Na drodze naszego „desantu” zawieszony był worek, z którego mogliśmy zdobywać kolejne wyposażenie naszej drużynowej apteczki. Na całe szczęście czuwali nad nami instruktorzy, którzy zapewnili nam maksimum bezpieczeństwa.

Kolejne zadanie. Tym razem do zdobycia kołnierz Schantza oraz folia NRC. Byliśmy zdani sami na siebie. Nie mogliśmy liczyć na pomoc, musieliśmy wykazać się zdobytą wcześniej wiedzą. Znowu za pomocą azymutów poruszaliśmy się między punktami kontrolnymi zbierając informacje do rozwiązania zaszyfrowanego zadania. Kresem naszego leśno-skalnego spaceru była Jaskinia Sopli Lodu. Tutaj zaklęte były duchy ratowników, które w najciemniejszym zakamarku ukryły dla nas swoje prośby. Uzbrojeni do dalszych zadań wysłuchaliśmy wykładu na temat przeprowadzania skutecznych działań ratunkowych z zakresu resuscytacji krążeniowo-oddechowej.

Na polanie dzięki pomocy Pani profesor rozpaliliśmy ognisko. Mogliśmy upiec kiełbaski, mentalnie przygotowując się do zadań ratowniczych, jakie nas czekały. Poszczególne grupy przy pomocy profesjonalnej deski ortopedycznej i użyciu środków medycznych, które wcześniej zdobyliśmy, musiały uratować poszkodowanego, który spadł ze skały. W roli naszego pozoranta, wykazując się przy tym niesamowitym talentem aktorskim oraz pełnym zaangażowaniem, wystąpił nasz wychowawca. Oceniana była nasza skuteczność, współpraca, szybkość działania oraz poprawność merytoryczna. Ostatnim zadaniem była sztafeta ratownicza, w której każdy z członków drużyny był zarazem poszkodowanym, jak i ratownikiem. Spotkaliśmy się ze złamanymi kończynami, które musieliśmy unieruchomić, ranami, oparzeniami, które musieliśmy zaopatrzyć. Na drodze sztafety był też fantom, na którym musieliśmy przeprowadzić zabiegi reanimacyjne. Największa furorę zrobił pacjent odwodniony, któremu podawaliśmy kroplówkę.

Na końcu instruktorzy ocenili nasze starania. Każda grupa wykazała się pełnym zaangażowaniem, odwagą i umiejętnością udzielania pierwszej pomocy. Otrzymaliśmy dyplom oraz apteczkę, którą zabierzemy na kolejne rajdy i wycieczki. Nasze spotkanie zakończyliśmy wspólnym zdjęciem.

Dziękujemy naszemu wychowawcy prof. Andrzejowi Sycowi, pani prof. Katarzynie Zemła oraz przemiłym instruktorom za zorganizowanie wspaniałej wycieczki, która na długo pozostanie w naszej pamięci.

Magda

Zapraszamy do galerii - zdjęcia Magdaleny Cupiał