STRONA GŁÓWNA Kontakt ze szkołą News przegląd Filmoteka Szkolna
Grudzień 14 2019 12:03:19   
MINISTER EDUKACJI
MINISTER EDUKACJI
W ŻEROMSKIM
PROJEKTY







Nawigacja
REFORMA EDUKACJI

MENU

GALERIE

SZKOŁA

UCZNIOWIE

NAUCZYCIELE

ABSOLWENCI

BIBLIOTEKA

PEDAGOG SZKOLNY

GAZETA STEFAN

DOKUMENTY SZKOLNE

PODRĘCZNIKI

MATURA 2018

WOLONTARIAT

PCK

RADA RODZICÓW

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
MAF - COCO I STRAWIŃSKI
INNE

"Muzyka istnieje, jeśli jest rytm, tak jak życie istnieje, jeśli jest puls"

Zaczynamy już, uwaga, uwaga, dziewiąty sezon MAŁEJ AKADEMII FILMOWEJ.
Rozpoczęliśmy dziewiąty sezon (28.10.2011) - epizod pierwszy MAF, tak, tak spory kawał czasu już minął i nawet, jak to się kolokwialnie mówi, „się nie obejrzałam”, a jeden z moich pierwszych wiernych uczniów- kinomaniaków 4 listopada będzie w naszym Miejskim Ośrodku Kultury prezentował swój film dyplomowy :) Ech... może i Oskara doczekam :) A oto krótka recenzja filmu wyreżyserowanego przez Jana Kounena.

"Coco Chanel i Igor Strawinsky" to opowieść o namiętności
i pożądaniu, przekuwających się na wenę twórczą. Od strony czysto filmowej mamy do czynienia z nad wyraz sprawną robotą. Gama emocji, pełnokrwiste portrety bohaterów, podparte fenomenalnymi kreacjami aktorów pierwszego planu, do tego pasjonująca, mimo swej kameralności, opowieść, muszą robić wrażenie…ale no właśnie jest pewne ale. Anna Mouglalis, grając Chanel, podkreśla przede wszystkim męskie cechy bohaterki: stanowczość, nietolerowanie sprzeciwu, perfekcjonizm, opanowanie. Zapomina o wdzięku i seksapilu. Madsowi Mikkelsenowi (fimowemu Strawińskiemu) eksponującemu melancholię i niepewność artysty, z trudem godzącego się na bycie utrzymankiem, brakuje krzty szaleństwa rosyjskiego kompozytora i pewnie dlatego zupełnie przyzwoity film zamiast mieć premierę kinową, powędrował od razu na DVD.

Akcja startuje w 1913 r., kiedy Strawiński z hukiem opuszcza premierę "Święta wiosny". Publiczność nie wykazuje jeszcze oznak gotowości na nowatorstwo kompozytora. W pełni przygotowana do konsumpcji sztuki wychodzącej spod palców rosyjskiego twórcy jest za to Coco Chanel. Mija siedem lat, życie Strawińskiego i jego wielodzietnej rodziny nie układa się za dobrze. Wtedy na horyzoncie pojawia się wielbicielka talentu kompozytora, Chanel. Właśnie pogrążona w żałobie po zmarłym kochanku kobieta, wyciąga w kierunku zmuszonego opuścić bolszewicką Rosję Strawińskiego pomocną dłoń i oferuje kąt do tworzenia w swoje podparyskiej willi. Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, by na tym etapie filmu wydedukować, że Coco intencje ma może czyste, ale tylko połowicznie, a dwoje artystów z totalnie różnych branż swoją znajomość zwieńczy płomiennym romansem, aczkolwiek zupełnie pozbawionym romantyzmu i czułości. Coco sportretowana została jako zimna, bezwzględna kobieta sukcesu, która zawsze dostaje to, czego chce. Ona się nie zakochuje ona po prostu wybiera sobie mężczyznę i bierze go, nie pytając się o jego zdanie. Niezależna w każdej dziedzinie, także w miłości.

Pomysł scenariusza, a potem produkcję filmu, wsparli Karl Lagerfeld i dom mody Chanel, udostępniając swoje archiwa, kolekcje, a także słynny apartament, w którym mieszkała Coco Chanel. Kilka prawdziwych strojów, oraz dodatków noszonych przez projektantkę wykorzystała odtwórczyni roli Coco, Anna Mouglalis. Karl Lagerfeld był nie tylko doradcą w sprawach strojów i zwyczajów Coco Chanel. Sam zaprojektował wyjątkową suknię, w której Anna Mouglalis pojawia się w finałowej scenie.

Film kończy obraz wybiegający w przyszłość, pokazujący bohaterów około 30 – 40 lat po tym, jak spotkali się po raz pierwszy. I Coco, choć obrzydliwie bogata, sławna, to jednak jest potwornie samotna i opuszczona. Ma tylko wspomnienia. Podobnie dzieje się ze Strawińskim, zatem ani sława, ani pieniądze nie są w stanie uszczęśliwić człowieka – biblijny motyw vanitas dopełnia tę, choć smutną, to jednak mało wzruszającą historię.

M.J

Zapraszamy do galerii