STRONA GŁÓWNA Kontakt ze szkołą News przegląd Filmoteka Szkolna
Październik 22 2019 07:03:24   
MINISTER EDUKACJI
MINISTER EDUKACJI
W ŻEROMSKIM
PROJEKTY







Nawigacja
REFORMA EDUKACJI

MENU

GALERIE

SZKOŁA

UCZNIOWIE

NAUCZYCIELE

ABSOLWENCI

BIBLIOTEKA

PEDAGOG SZKOLNY

GAZETA STEFAN

DOKUMENTY SZKOLNE

PODRĘCZNIKI

MATURA 2018

WOLONTARIAT

PCK

RADA RODZICÓW

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
BITWA WARSZAWSKA
INNE

Kilka dni temu (26.10.2011) zdecydowana większość uczniów i nauczycieli I LO miała okazję zobaczyć obraz Jerzego Hoffmana: 1920 BITWA WARSZAWSKA.

Film odbierany jest bardzo różnie; pojawiło się całe spektrum opinii na temat trafności doboru niektórych aktorów, ich gry, braku chemii między głównymi odtwórcami ról, hollywoodzkiego uśmiechu Nataszy dziwnie kontrastującego z historycznymi realiami... itd.

Swoją opinią na temat filmu podzieliła się z nami Monika Matusik. Zapraszam do lektury jej recenzji.
Danuta Malec (aDM)



26.10.11. obejrzeliśmy film „1920 Bitwa warszawska” w reżyserii Jerzego Hoffmana. Projekcję poprzedziła prelekcja na temat filmu historycznego, skądinąd całkiem zgrabnie przeprowadzona.

Film opowiada o wojnie polsko-bolszewickiej. Na historycznym tle wydarzeń roku 1920 toczą się losy dwójki głównych bohaterów: artystki kabaretowej (Natasza Urbańska) i jej młodego małżonka (Borys Szyc), wojskowego, który powraca na front, by walczyć w obronie świeżo wyzwolonej ojczyzny przed najazdem bolszewików, którzy wykoncypowali sobie, że rewolucja proletariacka obejmie cały świat, a po drodze także i Polskę.

Wątek miłosny rozdzielonych nowożeńców barwnie przeplata się ze scenami batalistycznymi, których w filmie nie brakuje. Trup ściele się gęsto, a syrop klonowy przelewa litrami (syrop klonowy podobno najlepiej udaje krew). Zdecydowanie nie przepadam za brutalnymi scenami. Ja rozumiem – takie są prawidła wojny, ale naprawdę nie chciałam tego wszystkiego oglądać z bliska. Apogeum masakry zostało osiągnięte w scenie amputacji górnej kończyny w szpitalu polowym. Co jak co, ale tej ręki panu Hoffmanowi nie wybaczę. Ten obraz mnie prześladował jeszcze długo po wyjściu z kina.

Znalazło się również miejsce dla kilku zabawnych epizodów i sentencji, które rozentuzjazmowały publiczność np.
„Czysta wódka munduru ani honoru nie plami”

Sceny batalistyczne nakręcono z wielkim rozmachem, atrybutem filmu są niewątpliwie bardzo dobre zdjęcia. Po stronie plusów można na pewno zapisać Daniela Olbrychskiego w roli marszałka Piłsudskiego. Miłym przerywnikiem głównego nurtu akcji były występy taneczno-wokalne Nataszy Urbańskiej jako artystki scenicznej, które stanowiły oprawę dla uczuć i przeżyć głównej bohaterki. Jako że nie oglądałam „Tańca z gwiazdami”, dane mi było po raz pierwszy podziwiać gibkość ciała pani Nataszy. W filmie prezentuje się ona dobrze dopóki śpiewa, tańczy i ładnie wygląda. Gorzej gdy się odezwie.

„Bitwa warszawska” powinna być dla nas dobrym wizualnym uzupełnieniem lekcji historii. Mogliśmy obejrzeć jak to wyglądało, a przynajmniej jak to sobie wyobraża reżyser. Film ukazuje mechanizmy rewolucji, okrucieństwo wojny i te wszystkie powiązane z nią okropne rzeczy, których jest w stanie dopuścić się człowiek w stosunku do drugiego.

„Bitwa warszawska” miała być również pretekstem do patriotycznych uniesień. I chyba słusznie. W końcu gdyby nie Polacy fala komunizmu dotarłaby na Zachód. Bez naszego „cudu nad Wisłą” losy Europy prawdopodobnie potoczyłyby się zupełnie inaczej. Bądźmy z tego dumni.

PS. Moim skromnym zdaniem Garlickiemu nie pasuje sutanna. No nie wiem. Może dyskwalifikuje go ten szelmowski błysk w oku… albo może za bardzo kojarzy mi się z inną rolą w popularnym serialu.

Monika Matusik