STRONA GŁÓWNA Kontakt ze szkołą News przegląd Filmoteka Szkolna
Listopad 29 2021 22:06:34   
MINISTER EDUKACJI
MINISTER EDUKACJI
W ŻEROMSKIM
PROJEKTY







Nawigacja
REFORMA EDUKACJI

MENU

GALERIE

SZKOŁA

UCZNIOWIE

NAUCZYCIELE

ABSOLWENCI

BIBLIOTEKA

PEDAGOG SZKOLNY

GAZETA STEFAN

DOKUMENTY SZKOLNE

PODRĘCZNIKI

MATURA 2018

WOLONTARIAT

PCK

RADA RODZICÓW

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
PANIE KORDIANIE A MOŻNA JAŚNIEJ?
WYJAZDY

Teatr trzeba lubić. Dla niektórych jest nieporównywalnie lepszy od kina, drudzy natomiast twierdzą, że ta cisza w trakcie spektaklu, gongi, zakaz jedzenia i cała „otoczka” jest po prostu bez sensu. Tych, z tego, co mi wiadomo, na szczęście nie jest dużo. Dlaczego na szczęście? Bo teatr to nie tylko deski, kurtyna, rekwizyt, kilka rzędów foteli i aktor. To emocje, sztuka, kultura. To osobliwa atmosfera, której nigdzie indziej poczuć po prostu się nie da.
28 października. Wycieczka do Krakowa. Właściwie do teatru Juliusza Słowackiego w Krakowie. Jako, że klasa biologiczno-chemiczna znamy się na teatrze jak nikt inny, wyjątkowo chcieliśmy na spektakl się wybrać. Jaka sztuka? Niektórzy nie wiedzieli do dnia wyjazdu, że miał to być „Kordian” Słowackiego. I był. Ale jeśli ktoś powiedziałby nam, że to na przykład „Dziady” na pewno byśmy nie protestowali. O tym jednak za chwil kilka.
Półgodzinne oczekiwanie. Zajmujemy miejsca doskonałe, bowiem dla nas jest cały pierwszy i drugi rząd. Ostatni gong. Gasną światła. Milkną rozmowy. Cisza. Na scenę wychodzi Prologus. Sztuka się rozpoczyna. Wszystko dzieje się na tle drewnianego ołtarza w towarzystwie nachalnej muzyki Jerzego Satanowskiego. Postaci poruszają się niczym marionetki. Aktorzy wypowiadają kwestie, które słyszymy…i tylko słyszymy. Tutaj pojawia się problem. Warsztat aktorski jest fantastyczny i aktorami jesteśmy zachwyceni. Kordian, w którego rolę wcielił się Grzegorz Mielczarek gra rewelacyjnie. To samo tyczy się Wariatów, Śmierci czy Szatana, dzięki którym sztuka nam się naprawdę podoba. Jednak nie rozumiemy nic. Mimo starań i prób interpretacji niestety nie udaje nam się jakiekolwiek zrozumienie, co oni do nas właściwie mówią. Bezcenne były nasze miny w czasie antraktu i nieśmiałe pytania „czy wy też niczego nie rozumiecie?”, „czy ktoś może mi powiedzieć, tak mniej więcej chociaż, co się dzieje?”. Powód? Pewnie to, że „Kordian” to trudna lektura w dodatku przez nas jeszcze nie omawiana. Z czystej ciekawości przeczytałam kilka recenzji spektaklu. „Starsza Pani zaczyna mówić spokojnym, ale mocnym głosem, który wciąż drzemie w kruchym ciele. Nagle olśnienie, szybki pęd myśli i... To niemożliwe. Po dwóch bitych godzinach trwania "Kordiana" w Teatrze Słowackiego, zaczynam rozumieć tekst.” – to nieco podnosi na duchu, bo okazuje się, że nie tylko my nie rozumiemy sztuki do końca. Problem taki mają nawet krytycy. „W tym przedstawieniu brakuje ducha(…)forma, która bardziej liczy się niż treść dzieła”- piszą niektórzy z nich.
Nam, jak wspominałam wcześniej, generalnie się podobało. I nie do nas należy ocena sztuki, bo ani porównania ani ( przede wszystkim) kompetencji nie mamy. Ale na pewno każdy z nas z wycieczki coś wyniósł, czegoś się nauczył i coś w pamięci pozostanie.

Karolina Szołtek