STRONA GŁÓWNA Kontakt ze szkołą News przegląd Filmoteka Szkolna
Listopad 29 2021 21:43:47   
MINISTER EDUKACJI
MINISTER EDUKACJI
W ŻEROMSKIM
PROJEKTY







Nawigacja
REFORMA EDUKACJI

MENU

GALERIE

SZKOŁA

UCZNIOWIE

NAUCZYCIELE

ABSOLWENCI

BIBLIOTEKA

PEDAGOG SZKOLNY

GAZETA STEFAN

DOKUMENTY SZKOLNE

PODRĘCZNIKI

MATURA 2018

WOLONTARIAT

PCK

RADA RODZICÓW

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
IIIE - WYCIECZKA DO SZCZAWNICY
WYJAZDY

III E w końcu udało się wyjechać na od roku upragnioną wycieczkę klasową. Po długiej burzy mózgów wybraliśmy Szczawnicę - Krościenko. Rano - 1 października wsiedliśmy do autokaru i ruszyliśmy w drogę. Na początku wszyscy byli lekko zaspani (przecież 7 rano to jeszcze środek nocy!). Ale szybko atmosfera się ożywiła. Pierwszy dzień był dla nas trochę pechowy. Przyjechaliśmy do Dębna, aby zwiedzić tamtejszy zabytkowy kościół wybudowany w roku 1490. Jak się okazało, kościół był zamknięty i mogliśmy tylko obejść go dookoła. Następnym naszym celem był zamek i tama w Niedzicy. Niestety, nie było nam dane wejść na dziedziniec zamku. Kolejki były straszne, a nasz program dnia bardzo napięty. Wystarczyło czasu na spacer po tamie, kilka zdjęć na tle zamku i ... na nakarmienie mew :)
Dojechaliśmy do wąwozu Homole. Trasa była przyjemna i dosyć łatwa do pokonania. Na górze mogliśmy usiąść, odpocząć i podziwiać piękne widoki, gdzie w oddali pasły się owce, a na wyciągnięcie ręki gnały dostojne konie. Niektórzy zaczęli uprawiać ekstremalne zabawy na huśtawkach. Trasa w dół była bardzo śliska i trzeba było uważać, aby się nie przewrócić.
Po tej rozgrzewce przed kolejnym dniem przyjechaliśmy do hotelu. Rozpakowaliśmy się i poszliśmy na obiad. A później szał na pokojach!! Rozwinął się u nas gitarowo-harmonijkowy zespół muzyczny, który umilał czas chętnym przybyłym do pokoju 102. Odkryliśmy również nowy talent wokalny. Noc była zwariowana! Nie obyło się nawet bez wychodzenia przez okno na dach. Czego się nie robi dla kolegów z pokoju na drugim końcu korytarza :) (Ostatnie zdania to oczywiście czysta fantazja)

Następnego dnia zaczął się prawdziwy wysiłek. Trzy Korony do zdobycia! Pani przewodnik prowadziła nas około 2 godziny caaały czas pod górę. Jak później dodała "powoli". Wszyscy szli zdyszani, spoceni, bliscy poddania się... ale jednak szli dalej. I warto było! W końcu udało nam się wejść na te 982 m.n.p.m. Wokół otaczały nas piękne widoki. Oczywiście zaraz zaczęła się sesja zdjęciowa, a później, niestety trzeba było już iść.
Jeszcze tylko obiad i ruszyliśmy do Zawiercia. Ubłoceni, spoceni, zmęczeni, ale szczęśliwi wróciliśmy na parking MOK-u z aparatami pełnymi zdjęć, plecakami pełnymi pamiątek i głowami pełnymi miłych wspomnień.

Martix

Zapraszamy do galerii