STRONA GŁÓWNA Kontakt ze szkołą News przegląd Filmoteka Szkolna
Październik 16 2019 08:03:27   
MINISTER EDUKACJI
MINISTER EDUKACJI
W ŻEROMSKIM
PROJEKTY







Nawigacja
REFORMA EDUKACJI

MENU

GALERIE

SZKOŁA

UCZNIOWIE

NAUCZYCIELE

ABSOLWENCI

BIBLIOTEKA

PEDAGOG SZKOLNY

GAZETA STEFAN

DOKUMENTY SZKOLNE

PODRĘCZNIKI

MATURA 2018

WOLONTARIAT

PCK

RADA RODZICÓW

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
LIV OGÓLNOPOLSKI KONKURS RECYTATORSKI
INNE


W Miejskim Ośrodku Kultury w Zawierciu odbył się LIV Ogólnopolski Konkurs Recytatorski, eliminacje miejsko-powiatowe (23.03). Oczywiście nie mogło na nim zabraknąć przedstawicieli naszego liceum.
Reprezentowało nas siedem dziewczyn prawdziwych "recytatorskich bogiń":) naszej szkoły. Konkurs odbył się w czterech kategoriach: turniej recytatorski, turniej teatrów jednego aktora, turniej wywiedziony ze słowa oraz turniej poezji śpiewanej. Prawie każda dziedzina była "obstawiona przez naszych ludzi":). Każda z nas stanęła na scenie z pragnieniem pozostawienia jak najlepszego wrażenia po swoim występie Naszym celem było: "powalić komisję", spowodować zawroty głowy u innych uczestników oraz wstrząsnąć aktorskim talentem stare mury MOK-u. I ... będziemy mieli reprezentantkę w świętym mieście - Częstochowie. Szczebel wyżej awansowała Marta Borówka (na zdjęciu) w kategorii turnieju recytatorskiego, która w swoim repertuarze miała wiersz Agnieszki Osieckiej "Kamień z serca" oraz fragment powieści Elizy Orzeszkowej "Marta". Kinga Roch wystąpi w turnieju poezji śpiewanej.

Musicie nam wybaczyć, ale niestety nie mamy zdjęć z tej, jakże szacownej, imprezy. Komisja była niesłychanie czuła (bynajmniej nie dla uczestników:)) na każdy, nawet najmniejszy szelest. Robienie zdjęć mogłoby zakłócić pracę bardzo poważnego (średnia wieku "na oko" bardzo stateczna) jury. Wszystkich miłośników poezji, pretendentów do szkoły aktorskiej oraz uczniów, którzy zrobią wszystko, żeby tylko nie znaleźć się na zwykłych lekcjach zapraszamy do udziału w konkursie za rok.:)

Magda



I jeszcze... delikatna zmiana nastroju, czyli coś dla tych, którzy chcą poćwiczyć dykcję. (dodane przez M.J.)

Wiecie może co to holajza, rychter, albo szoner? A może słyszeliście może kiedyś coś na temat flanszy, culajtungu, czy abszperwentyla??? Jeżeli lubicie potyczki językowe i dobry humor zapraszamy do zapoznania się z tekstem, jakiego nauczyła się na konkurs recytatorski jedna z naszych reprezentantek - Magda ( niestety jej trud nie został doceniony przez szacowne jury) , ale Żeromiacy są wytrwali i uparci, więc mamy nadzieję, że może w przyszłym roku...:) Tymczasem zerknijcie na tekst, przy którym "stół z powyłamywanymi nogami", czy "konstantynopolitańczykowianeczka", to "pikuś" i "bułka z masłem":)

Julian Tuwim "Ślusarz"

W łazience co się zatkało, rura chrapała przeraźliwie, aż do przeciągłego wycia, woda kapała ciurkiem. Po wypróbowaniu kilku domowych środków zaradczych (dłubanie w rurze szczoteczką do zębów, dmuchanie w otwór, ustna perswazja etc.) - sprowadziłem ślusarza. Ślusarz był chudy, wysoki, z siwą szczeciną na twarzy, w okularach na ostrym nosie. Patrzył spode łba wielkimi niebieskimi oczyma, jakimś załzawionym wzrokiem. Wszedł do łazienki, pokręcił krany na wszystkie strony, stuknął młotkiem w rurę i powiedział: - Ferszlus trzeba roztrajbować. Szybka ta diagnoza zaimponowała mi wprawdzie, nie mrugnąłem jednak i zapytałem: - A dlaczego?
Ślusarz był zaskoczony moją ciekawością, ale po pierwszym odruchu zdziwienia, które wyraziło się w spojrzeniu sponad okularów, chrząknął i rzekł: - Bo droselklapa tandetnie zblindowana i ryksztosuje.
- Aha, - powiedziałem - rozumiem! Więc gdyby droselklapa była w swoim czasie solidnie zablindowana, nie ryksztosowała by teraz i roztrajbowanie ferszlusu byłoby zbyteczne?
- Ano chyba. A teraz pufer trzeba lochować, czyli dać mu szprajc, żeby tender udychtować. Trzy razy stuknąłem młotkiem w kran, pokiwałem głową i stwierdziłem: - Nawet słychać.
Ślusarz spojrzał doć zdumiony: - Co słychać?
- Słychać, że tender nie udychtowany. Ale przekonany jestem, że gdy pan mu da odpowiedni szprajc przez lochowanie pufra, to droselklapa zostanie zablindowana, nie będzie już więcej ryksztosować i, co za tym idzie ferszlus będzie roztrajbowany. I zmierzyłem ślusarza zimnem, bezczelnym spojrzeniem. Moja fachowa wymowa oraz nonszalancja, z jaką sypałem zasłyszanymi poraz pierwszy w życiu terminami, zbiła z tropu ascetycznego ślusarza. Poczuł, że musi mi czymś zaimponować. - Ale teraz nie zrobię, bo holajzy nie zabrałem. A kosztować będzie reperacja - wyczekał chwilę, by zmiażdżyć mnie efektem ceny - kosztować będzie... 7 złotych 85 groszy.
- To niedużo, - odrzekłem spokojnie - myślałem, że co najmniej dwa razy tyle. Co się za tyczy holajzy, to doprawdy nie widzę potrzeby, aby pan miał fatygować się po nią do domu. Spróbujemy bez holajzy.
Ślusarz był blady i nienawidził mnie. Uśmiechnął się drwiąco i powiedział: - Bez holajzy? Jak ja mam bez holajzy lochbajtel kryptować? Żeby trychter był na szoner robiony, to tak. Ale on jest krajcowany i we flanszy culajtungu nie ma, to na sam abszperwentyl nie zrobię.
- No wie pan, - zawołałem, rozkładając ręce - czegoś podobnego nie spodziewałem się po panu! Więc ten trychter według pana nie jest zrobiony na szoner? Ha, ha, ha! Pusty miech mnie bierze! Gdzież on na litość Boga jest krajcowany?
- Jak to, gdzie? - warknął ślusarz - Przecież ma kajlę na uberlaufie!
Zarumieniłem się po uszy i szepnąłem wstydliwie:
- Rzeczywiście. Nie zauważyłem, że na uberlaufie jest kajla. W takim razie zwracam honor: bez holajzy ani rusz.
I poszedł po holajzę. Albowiem z powodu kajli na uberlaufie trychter rzeczywiście robiony był na szoner, nie za krajcowany, i bez holajzy w żaden sposób nie udałoby się zakryptować lochbajtel w celu udychtowania pufra i dania mu szprajcy przez lochowanie tendra, aby roztrajbować ferszlus, który źle działa, że droselklapę tandetnie zablindowano i teraz ryksztosuje.

M.J.